Klinga z profilu Autor: Sergiusz Mitin

W opisach marketingowych noży i w dyskusjach internetowych często występują sformułowania typu „klinga drop-point”, „klinga clip-point”, „klinga tanto” i temu podobne. Co to właściwie znaczy?

Jak już wyjaśniałem w numerze sierpniowym magazynu, w anglojęzycznym nazewnictwie noży point znaczy czubek klingi. I właśnie usytuowanie czubka w stosunku do reszty klingi stanowi podstawę podziału nożowych kling na typy. Słusznie czy nie – to sprawa dyskusyjna, jak zresztą każda klasyfikacja bądź zaszeregowanie. Jakąś terminologią jednak trzeba się posługiwać, chociażby po to, by się nawzajem rozumieć. Warto przyjrzeć się nieco uważniej temu, co właściwie w praktyce daje użytkownikowi wybór tego czy innego typu klingi. Jednakże do sprawy należy podejść z niejakim dystansem, gdyż realny wpływ kształtu klingi na skuteczność pracy nożem jest i owszem spory, ale z pewnością nie jest decydujący. Cudownych kling po prostu nie ma, podobnie jak takich jednakowo nadających się do każdego rodzaju zadań. Zawsze to twierdziłem i będę powtarzał do znudzenia – to człowiek pracuje nożem, nie zaś nóż wykonuje robotę za człowieka.

Co nie zmienia faktu, że praca nożem optymizowanym do danego rodzaju zadań jest nieco wygodniejsza i wydajniejsza, a czasami może być również bezpieczniejsza. Zatem wybierajmy do każdej pracy właściwe narzędzie.

Może się to wydać zaskakujące, lecz podstawowy, znany od zarania świata profil nożowych kling jak dotąd nie doczekał się nazwy czy zaszeregowania. Prosta linia grzbietu klingi, równoległy do niej prosty odcinek ostrza, którym wygodnie można strugać, brzuch wyprowadzony bardziej lub mniej łagodnym łukiem, który zwiększa wydajność krojenia, bardziej lub mniej agresywny czubek, położony niezbyt wysoko nad wzdłużną osią chwytu, zapewniający wystarczającą kontrolę przy wycinaniu niewielkich otworów, a w razie konieczności pozwalający zadać w miarę precyzyjne i skuteczne pchnięcie. Klingi o takim kształcie można spotkać dosłownie we wszystkich zakątkach świata. To dokładnie taki nóż, jaki nóż powinien być. Do tego maksymalnie uniwersalny, nadający się do zastosowania do szerokiego spektrum prac wykonywanych nożem, choć nieoptymizowany do żadnej konkretnej.

Cały tekst o profilach kling w 63 nr Magazynu Sezon

PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE / PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE

ZOBACZ TEŻ

Helion XP50

Testy

Termowizor Pulsar Helion XP 50 Paradoksalnie całoroczny okres polowań na lochy oraz konieczność ograniczenia liczebności dziczej populacji stawia przed etycznymi myśliwymi wyższe wymagania...



Między lufą a wilkiem Autor: Eugeniusz Pudlis

Przeczytaj

Jeleń na makatkach – symbol kiczu i bezguścia – odszedł do lamusa. Ale ten realny, buszujący w polskich lasach, przeżywa swoje apogeum. W ciągu ostatnich 12 lat podwoił swój...



Zabijam więc jestem Autor: Zbigniew Ciemniewski

Z czym do lasu

Ostatnie tygodnie dyskusji o nowelizacji prawa łowieckiego w Polsce ujawniły dramatycznie niską jakość wiedzy o świecie, w którym żyjemy, o środowisku przyrodniczym, o łowiectwie, a...



Kolekcjoner

Retro

Można zaryzykować tezę, że łowiectwo jest tym, co nas jako gatunek uczłowieczyło. Pierwsze narzędzia powstały, aby skuteczniej polować. Pierwotny człowiek musiał współpracować,...



© magazyn sezon 2016