Strzał i co dalej Autor: Grzegorz Maciąg

Pada strzał. Emocje nadal w zenicie, większość z nas myśli o tym, czy zwierz przyjął kulę i czy została ulokowana tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Podobno przyjemność z polowania kończy się wraz z naciśnięciem spustu. Potem pozostaje tylko proza życia. Kiedy emocje opadną, co poniektórzy wypalą papierosa, inni zmówią dwie zdrowaśki. Idziemy sprawdzać efekty naszego strzału. Wszystko w porządku, kiedy zwierz został w ogniu, lecz gorzej, kiedy na zestrzale nie ma ani zwierza, ani widocznych śladów trafienia. Jeśli nie ma farby, to znaczy, że zwierz nie dostał, a jeżeli na zestrzale jest trochę ścinki, to znaczy, że mamy obcierkę.

Nie znoszę słowa „obcierka”

Osobiście nie znoszę słowa „obcierka”. Podczas długotrwałego poszukiwania postrzałka z moją suczką Doną wielokrotnie słyszałem, żeby zakończyć poszukiwanie, bo to na pewno obcierka. Mam kolegę myśliwego, który nadużywał tego słowa. Pewnego razu podczas poszukiwania jego postrzałka spytałem go, czy mógłby zaprezentować mi na jakimś rekwizycie w jaki sposób robi się obcierkę, bo ja za bardzo nie wiem jak. Nie wiedział, co powiedzieć, więc tylko krzywo się uśmiechnął maskując zakłopotanie.

Żeby dobrze skończyć trzeba dobrze zacząć

Odnalezienie, zaznaczenie i ocena zestrzału wbrew pozorom są niezwykle ważne nie tylko dla psa, który będzie szukał ewentualnego postrzałka, ale również dla nas samych. Miejsce zestrzału stanowi swego rodzaju „księgę” z zapisem wielu ważnych informacji. My ludzie, istoty ułomne, w przeciwieństwie do psa nie potrafimy ich odcyfrować, a raczej wyczuć, natomiast nasz posokowiec odczyta wszystko.

Większość z nas wie, że zwierzyna strzelona na kończynę powinna być szukana w miarę szybko, natomiast strzelona na miękkie – możliwie jak najpóźniej. Po strzale zwierzyna zazwyczaj nie zdaje sobie sprawy z tego, co się wydarzyło – instynktownie ucieka, ponieważ usłyszała huk wystrzału lub poczuła ból. To drugie zdarza się rzadko – poza niektórymi organami, takimi jak nerki i mięśnie, które bolą po uderzeniu kuli, zwierzyna najczęściej nie czuje bólu. Nawet czysty strzał komorowy jest bezbolesny. Po strzale zwierzyna najczęściej ucieka i pada z wykrwawienia lub zatrzymuje się, ocenia sytuację, odchodzi i kładzie się, ponieważ źle się czuje.

Na zestrzał udajemy się cicho i w miarę możliwości pod wiatr. Oceniamy go. Pamiętajmy o tym, że duża ilość farby niekoniecznie musi oznaczać, że zwierz jest zgasły i leży tuż obok. W Klubie Posokowca mawiamy: „Dużo farby, mało mięsa”. Dla większości myśliwych najbardziej mylący jest strzał na niski mostek. Dużo farby i odrobina tłuszczu na zestrzale to niedobry znak. Zwierz farbuje obficie i na dość długim dystansie, potem farba się urywa, a zwierz uchodzi bardzo daleko. Dlatego ważne jest, aby nie podejmować pochopnych decyzji i działań, które mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zwierzyna, która nas nie usłyszy ani nie zwietrzy tam, gdzie zaległa, nie będzie zdawać sobie sprawy z tego, że to człowiek wyrządził jej krzywdę. Pozostanie wówczas w tym samym miejscu lub gdzieś w pobliżu. Mam kilku kolegów, którzy po przejściu dosłownie 200–300 m odpuszczają sobie szukanie. U tych kolegów procent odnalezionych postrzałków jest najwyższy. Oczywiście zdarza się też, że zgasły zwierz leży niedaleko miejsca zestrzału. Miałem ostatnio najkrótszą w swoim dorobku pracę na postrzałku warchlaka. Leżał we wrotyczy może 10 m od miejsca wskazanego przez myśliwego. Na zestrzale nie było żadnego śladu trafienia. Kolega ewidentnie słyszał przyjęcie kuli.

Zawsze powtarzam, że w tym wszystkim nie chodzi o to, czy zwierz leży 10 m czy 8 km od miejsca strzału. Najważniejsze, że został odnaleziony i nie cierpiał zbyt długo. Pozwolę sobie zacytować klasyka: „Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie po tym, jak zaczyna”. Parafrazując ten cytat, my, myśliwi, nie wyłączając dian, powinniśmy się zachowywać po męsku. Brać odpowiedzialność za swoje czyny i nie udawać, że nic się nie zdarzyło.

O tym jak prawidłowo postąpić by odnaleźć postrzałka przeczytacie w 66 Nr. Magazynu Sezon

PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE / PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE

ZOBACZ TEŻ

Kolekcjoner

Retro

Można zaryzykować tezę, że łowiectwo jest tym, co nas jako gatunek uczłowieczyło. Pierwsze narzędzia powstały, aby skuteczniej polować. Pierwotny człowiek musiał współpracować,...



Między lufą a wilkiem Autor: Eugeniusz Pudlis

Przeczytaj

Jeleń na makatkach – symbol kiczu i bezguścia – odszedł do lamusa. Ale ten realny, buszujący w polskich lasach, przeżywa swoje apogeum. W ciągu ostatnich 12 lat podwoił swój...



Zabijam więc jestem Autor: Zbigniew Ciemniewski

Z czym do lasu

Ostatnie tygodnie dyskusji o nowelizacji prawa łowieckiego w Polsce ujawniły dramatycznie niską jakość wiedzy o świecie, w którym żyjemy, o środowisku przyrodniczym, o łowiectwie, a...



Helion XP50

Testy

Termowizor Pulsar Helion XP 50 Paradoksalnie całoroczny okres polowań na lochy oraz konieczność ograniczenia liczebności dziczej populacji stawia przed etycznymi myśliwymi wyższe wymagania...



© magazyn sezon 2016