Głuszce w Borach Dolnośląskich

Na temat czynnej ochrony głuszca rozmawiamy z Ryszardem Anglartem, pracownikiem Nadleśnictwa Ruszów, koordynatorem projektu „Czynna ochrona nizinnych populacji głuszca na terenie Borów Dolnośląskich”.

Małgorzata Krokowska-Paluszak: Nadleśnictwo Ruszów to nadleśnictwo spod znaku głuszca. Dlaczego ten ptak jest dla was taki ważny?

Ryszard Anglart: Głuszec występował tutaj historycznie, jednak wyginął na początku XIX wieku. Jeszcze w latach 60. XX wieku bytowało tu około 360 ptaków, w roku 2008 populację szacowano na 18 sztuk, a ostatnie pojedyncze osobniki obserwowano jeszcze w roku 2009. Niestety populacja była odizolowana i zbyt mała, aby przetrwać. A my, gospodarując na tym terenie, czujemy się odpowiedzialni za środowisko naturalne. Przez to poczuliśmy się niejako w obowiązku, aby te majestatyczne ptaki przywrócić naturze. Dlatego rozpoczęliśmy prace, by w Borach Dolnośląskich odbudować stabilną populację tego największego europejskiego kuraka.

Mariusz Góral: Od kiedy zajmujecie się reintrodukcją głuszców?

R.A.: Konkretne działania związane z przywracaniem tego gatunku rozpoczęły się niemal zaraz po zaniku jego populacji natywnej, czyli występującej tu naturalnie i właściwej temu środowisku. Od 2013 roku bierzemy udział w projekcie „Czynna ochrona nizinnych populacji głuszca na terenie Borów Dolnośląskich i Puszczy Augustowskiej” finansowanym z funduszu LIFE+, a od 2014 roku realizowany jest także projekt finansowany przez Lasy Państwowe dotyczący przywracania cietrzewia.

M.K.P.: A co to dokładnie jest ochronna czynna? Co właściwie jest robione?

R.A.: Przede wszystkim zasilamy populację. Wpuszczamy młode ptaki wraz z matkami i staramy się, aby się u nas zadomowiły i pozostały.

M.K.P.: W jaki sposób ptaki są wysiedlane?

R.A.: Mamy woliery adaptacyjne, do których wypuszczamy ptaki – samice i młodzież. Woliery są półotwarte, więc młode ptaki mogą wchodzić i wychodzić. Jedna powierzchnia adaptacyjna ma około 15 arów, a wewnątrz znajduje się ścisła powierzchnia adaptacyjna z wolierami. Teren jest otoczony pięcioma drutami pastucha elektrycznego, fladrami i odstraszaczami ultradźwiękowymi. Powierzchnie te mają dozór całodobowy. Musimy przygotować głuszcom jedzenie, wodę. Mamy około 50 ptaków na wyżywieniu, porcja dzienna to 0,5 kg, co daje 25 kg jedzenia dziennie, podawanego w dwóch porcjach – rano i wieczorem. Oczywiście chcemy, żeby ptaki wróciły do natury, ale to trwa i w tym czasie musimy im pomagać.

Cała rozmowa w 61-62 numerze Magazynu Sezon

PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE / PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE

ZOBACZ TEŻ

Helion XP50

Testy

Termowizor Pulsar Helion XP 50 Paradoksalnie całoroczny okres polowań na lochy oraz konieczność ograniczenia liczebności dziczej populacji stawia przed etycznymi myśliwymi wyższe wymagania...



Zbiorówki

Z czym do lasu

Polowania zbiorowe to przede wszystkim okazja do spotkania towarzyskiego, celebrowania tradycji i aktywnego spędzenia czasu na łonie przyrody. Nie można jednak zapominać, że ich celem jest...



Kolekcjoner

Retro

Można zaryzykować tezę, że łowiectwo jest tym, co nas jako gatunek uczłowieczyło. Pierwsze narzędzia powstały, aby skuteczniej polować. Pierwotny człowiek musiał współpracować,...



Głuszce w Borach Dolnośląskich

Przeczytaj

Na temat czynnej ochrony głuszca rozmawiamy z Ryszardem Anglartem, pracownikiem Nadleśnictwa Ruszów, koordynatorem projektu „Czynna ochrona nizinnych populacji głuszca na terenie...



REKLAMA




© magazyn sezon 2016