Świat na głowie Autor: Mariusz Góral

Ostatnio przeczytałem gdzieś w internecie artykuł o brodach i o tym, dlaczego stały się modne i co panowie chcą zamanifestować, nosząc zarost. Jako posiadaczowi brody nieszczególnie trafne wydały mi się gdybania o niezależności, manifestowaniu męskości czy negowaniu norm. Moja osobista broda wynika trochę z wygody (czytaj: z lenistwa), a trochę z tego, że tak lepiej wygląda moja twarz. I tylko tyle – bez podtekstów, filozofii i manifestów.

Jednak dzięki tej chwili refleksji nad brodą uświadomiłem sobie, że przecież to właśnie zarost na męskiej twarzy jest czymś naturalnym, natomiast codzienne golenie się – zwyczajnym udawaniem i walką z naturą. A od tej skromnej konstatacji był już tylko krok do tego, abym zdał sobie sprawę, że dzisiejsi ludzie jako dzieci cywilizacji prowadzą permanentną wojnę z naturą. Nie tylko ze swoją własną – można by powiedzieć zwierzęcą – ale przede wszystkim z otaczającym nas światem, który bezlitośnie przerabiamy przez odwadnianie, nawadnianie, kopanie, równanie, betonowanie i grodzenie. Odgradzamy się od środowiska naturalnego ścianą ze światła i ciepła, a żyjąc za nią, tracimy rozeznanie, co jest prawdą, a co fałszem, co jest naturalne, a co sztuczne. Złudne poczucie władzy i kontroli nad cywilizacyjną bańką, którą się otoczyliśmy, utwierdzają w nas piloty do telewizorów i klawiatury komputerów. W efekcie zapominamy o prawach naprawdę rządzących tym światem.

Najbardziej wyraziście uwidacznia się to w zestawieniu sposobu postrzegania przyrody przez mieszkańców dużych miast i osoby mieszkające poza nimi. W opinii tych pierwszych wszystko, co leży za obwodnicą, powinno stanowić rezerwat – dla niektórych pewnie łącznie z mieszkańcami wsi. Ci drudzy nie mają problemu z polowaniem czy ubojem gospodarskim. To dla nich normalne, że jeśli coś żyje, to wcześniej czy później umrze i dobrze, żeby się nie zmarnowało. Wiedzą, skąd się bierze jedzenie na sklepowych półkach, potrafią gospodarować zasobami naturalnymi i mają świadomość, że w większości są one ograniczone. Tych z miasta ogranicza co najwyżej limit na karcie kredytowej i zasięg telefonu komórkowego.

Niestety mieszkańców miast jest coraz więcej, a ich głos jest coraz donośniejszy. I właśnie dlatego dzisiejszy świat stoi na głowie – odwrócone znaczenia są normą, a ludzie żyjący w zgodzie z naturą dziwakami. W tej wojnie golenie bród, nóg czy pach jest najmniej niebezpiecznym zjawiskiem.

PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE / PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE

ZOBACZ TEŻ

Między lufą a wilkiem Autor: Eugeniusz Pudlis

Przeczytaj

Jeleń na makatkach – symbol kiczu i bezguścia – odszedł do lamusa. Ale ten realny, buszujący w polskich lasach, przeżywa swoje apogeum. W ciągu ostatnich 12 lat podwoił swój...



Kolekcjoner

Retro

Można zaryzykować tezę, że łowiectwo jest tym, co nas jako gatunek uczłowieczyło. Pierwsze narzędzia powstały, aby skuteczniej polować. Pierwotny człowiek musiał współpracować,...



Helion XP50

Testy

Termowizor Pulsar Helion XP 50 Paradoksalnie całoroczny okres polowań na lochy oraz konieczność ograniczenia liczebności dziczej populacji stawia przed etycznymi myśliwymi wyższe wymagania...



Zabijam więc jestem Autor: Zbigniew Ciemniewski

Z czym do lasu

Ostatnie tygodnie dyskusji o nowelizacji prawa łowieckiego w Polsce ujawniły dramatycznie niską jakość wiedzy o świecie, w którym żyjemy, o środowisku przyrodniczym, o łowiectwie, a...



© magazyn sezon 2016