WIEDŹMINI XXI WIEKU

Chronić ludzi, chronić zasiewy, potworne stwory trzymać na dystans – oto misja wiedźmina XXI wieku. A kim są ci wiedźmini XXI wieku? W moim mniemaniu to nikt inny jak współcześni myśliwi. Ktoś mógłby pomyśleć, że to primaaprilisowy żart. Jednak czy aby na pewno? Przyjrzyjmy się bliżej wykreowanej przez Andrzeja Sapkowskiego postaci wiedźmina – wojownika, który z bronią w ręku chroni ludzi przed potworami.

Wiedźmini mieli swój kodeks etyczny, przechodzili specjalistyczne szkolenie, a ich nadrzędnym celem, któremu poświęcili się bez reszty, było zapewnienie bezpieczeństwa ludziom. Po mistrzowsku posługiwali się bronią i specyficznym stylem walki, obfitującym w niezrozumiałe dla postronnych gesty i rytuały. Budzili lęk, a często również obrzydzenie, byli jednak niezbędni, aby utrzymać na świecie równowagę i bezpieczeństwo.

Patrząc z dystansu na otaczającą nas rzeczywistość i zupełne odrealnienie sporu o łowiectwo, a także brak merytorycznego przygotowania adwersarzy do dyskusji o potrzebie regulacji populacji zwierząt dziko żyjących, proponuję całkowitą zmianę perspektywy. Krótko mówiąc – postuluję przejście na fantastyczne podejście do praw rządzących naturą poprzez odwołanie się do wyobraźni.

I choć nawiedzone ekotrendy infantylnie agitują, że każda istota ma prawo do życia, my, wiedźmini, wiemy, że lepiej, aby niektórych istot zbyt dużo nie było. Tak więc na rubieżach pól i miast naszych chronimy cywilizację ludzką przed następującymi stworami:

  • Kaban chrąch – potwór paskudny, ziemiogrzebca nikczemny, niczemu nieobojętny. Potrafi zeżreć wszystko, co za szybko nie ucieka. Fatum chybiaste, co to panoszy się po polach, chwostem radośnie merdając, całemu lobby rolniczemu na pohybel.
  • Lasożerca rogaty – koszmar leśnych ludzi, którzy ślubowanie odnowieniom składają i do szyszek gorliwie się modlą. Całe uprawy potrafi spałować, przez co, do rozwoju dalszego ochoty nie mając, zamierają rychło. A i rolnikom we znaki się daje, bo co nie zeżre, to na złość racicami stratuje, bestia przebrzydła.
  • Rudy przechera – ptaków z ziemią kontakt mających wróg największy i chorób paskudnych roznosiciel. Wrogów naturalnych pozbawiony, niczego się nie boi, a z wścieklizny wyleczony przez stalowe ptaki szczepionkę rozrzucające, środowiska wszelkie opanować zdołał, rozpleniwszy się niczym zaraza, z której pazurów zresztą sam ledwo co wprzódy uszedł.

I można by dalej stroić sobie w ten sposób żarty i pokpiwać z gospodarki łowieckiej… tylko po co? Zmienione przez rolnictwo, leśnictwo i antropopresję środowisko – niestety, już nienaturalne – wymaga przemyślanej ingerencji człowieka. Jeśli chcemy utrzymać wysoką wydajność produkcji rolnej z jednego hektara oraz wzrost lesistości kraju, musimy zaakceptować łowieckie gospodarowanie populacjami zwierząt dziko żyjących, a w konsekwencji ich odstrzał. Jeśli ktoś się z tym nie godzi, jest bardziej oderwany od rzeczywistości niż namiętny czytelnik fantasy.

PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE / PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE

ZOBACZ TEŻ

Kolekcjoner

Retro

Można zaryzykować tezę, że łowiectwo jest tym, co nas jako gatunek uczłowieczyło. Pierwsze narzędzia powstały, aby skuteczniej polować. Pierwotny człowiek musiał współpracować,...



Zbiorówki

Z czym do lasu

Polowania zbiorowe to przede wszystkim okazja do spotkania towarzyskiego, celebrowania tradycji i aktywnego spędzenia czasu na łonie przyrody. Nie można jednak zapominać, że ich celem jest...



Helion XP50

Testy

Termowizor Pulsar Helion XP 50 Paradoksalnie całoroczny okres polowań na lochy oraz konieczność ograniczenia liczebności dziczej populacji stawia przed etycznymi myśliwymi wyższe wymagania...



Głuszce w Borach Dolnośląskich

Przeczytaj

Na temat czynnej ochrony głuszca rozmawiamy z Ryszardem Anglartem, pracownikiem Nadleśnictwa Ruszów, koordynatorem projektu „Czynna ochrona nizinnych populacji głuszca na terenie...



REKLAMA




© magazyn sezon 2016