Łoś jak na huśtawce Autor: Eugeniusz Pudlis

Łoś w Polsce ma status zwierzyny łownej, ale… polować nań nie można. Za sprawą wprowadzonego w 2001 roku moratorium pozostaje pod całoroczną ochroną. Czy w obliczu wzrostu populacji tego gatunku powróci na listę zwierząt łownych?

Taką decyzję jest władne podjąć Ministerstwo Środowiska. Ale chociaż zagrożenie utratą tego gatunku minęło, a z wiarygodnych danych wynika, że populacja łosia sięga nawet 28 tys. osobników, resort nie spieszy się z ogłoszeniem takiego postanowienia. Przymiarki od kilku lat trwają, na tę okoliczność tworzone są nawet kolejne strategie ochrony i gospodarowania łosiem, ale od 16 lat status tego zwierzęcia pozostaje taki sam: moratorium wciąż obowiązuje.

Ostrożność resortu, która ma już znamiona kunktatorstwa, jest jednak z pewnych względów zrozumiała. Z perspektywy kilkudziesięciu lat widać bowiem, że populacja łosia najpierw niepokojąco maleje, zdarza się, że do granicy istnienia gatunku, po takiej zapaści szybko się odbudowuje, a za moment wraca do najniższych stanów i łoś ponownie trafia na listę zwierząt zagrożonych. Jego liczebność waha się więc jak na przysłowiowej huśtawce.

Historia wzlotów i upadków

Głównym, choć nie jedynym, sprawcą tej statystycznej huśtawki jest człowiek. Na obszarze obecnego terytorium naszego kraju zwierzę to wytępiono z początkiem XIX wieku. W efekcie działań drugiej wojny światowej łoś prawie zupełnie zniknął. Zachowało się tylko jedno stado liczące kilkanaście sztuk – w dolinie Biebrzy.

Dlatego w 1952 roku zwierzę to objęto ochroną gatunkową, a żeby zasilić krajową populację, z Białorusi do Puszczy Kampinoskiej sprowadzono pięć łosi. Po znaczącym wzroście liczebności tego gatunku w 1959 roku wpisano go na listę zwierząt łownych, ale pozyskiwanie łowieckie rozpoczęto w 1967 roku. Ówczesną polską populację największego z naszych jeleniowatych szacowano wtedy na około 3–4 tys. osobników.

Łoś stał się obok żubra symbolem sukcesu ochrony przyrody. Ten sukces, co podkreślają i myśliwi, i naukowcy, wspomogli znacznie łosiowi „emigranci” napływający do Polski z północnego wschodu – z Rosji, z krajów nadbałtyckich, być może również ze Skandynawii. Jako urodzeni wędrowcy (potrafią się przemieszczać na setki kilometrów) łosie zasiedliły ponownie podmokłe lasy nizinne, bory bagienne, torfowiska, bagna, rozlewiska rzek, a tych akurat w północno-wschodniej części naszego kraju trochę mamy.

Radość myśliwych i przyrodników nie trwała jednak długo, bo od połowy lat 80. XX wieku populacja łosia zaczęła topnieć. W latach 90. zjawisko to się nasiliło. Wskutek nieprawidłowości w gospodarce łowieckiej, m.in. niefortunnego pomysłu, by do gospodarowania łosiem stosować zasady zarządzania jeleniowatymi, populacja tego zwierzęcia spadła sześciokrotnie – z około 6,5 tys. do 1,1 tys. sztuk. Swój udział w drastycznym spadku liczebności tego gatunku miały również państwa, z których łoś regularnie napływał. Zmiana ustroju i związany z tym nieład prawny, brak łowieckich uregulowań w krajach dawnego ZSRR sprawiły, że na łosia, którego mięso i trofea są bardzo cenione, polowano bez umiaru. Do zmniejszenia jego populacji przyczyniło się również uprawiane szeroko u naszych wschodnich sąsiadów kłusownictwo. To odbiło się na rodzimej populacji, gdyż zdecydowanie zmniejszyło dopływ zwierząt z tamtego kierunku. Pod wpływem larum podnoszonego przez przyrodników (ale również przez myśliwych) w kwietniu 2001 roku minister środowiska wprowadził moratorium na łosie, zawieszając odstrzał tych zwierząt. Już w dwa lata po ustanowieniu moratorium liczba łosi wzrosła do 2,8 tys. sztuk. W 2005 roku było ich w Polsce 3,9 tys., w 2007 roku – 6,5 tys., a w roku 2012 prawie 14 tys.!

W ciągu ostatnich pięciu lat gatunek ten tak się rozhulał pod parasolem moratorium, że w ubiegłym roku przekroczył magiczną liczbę 20 tys.! Jak podaje najnowszy rocznik GUS-u poświęcony tematyce leśnej (Leśnictwo 2016) w Polsce w 2016 roku żyło 20 060 łosi. Taka jest oficjalna statystyka. Jednak zdaniem leśników, którzy spotykają się z łosiem na co dzień, te dane są mocno zaniżone. W ubiegłym roku leśnicy policzyli te zwierzęta na terenie sześciu dyrekcji regionalnych Lasów Państwowych, stosując metodę pędzenia próbnego. Z ich obserwacji wynika, że w Polsce żyje ponad 28 tys. łosi!

Więcej na temat łosia, jego obecnej sytuacji i proponowanych rozwiązań przeczytać można w 54 numerze Magazynu Sezon.

PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE / PRZECZYTAJ PEŁNĄ WERSJE

ZOBACZ TEŻ

Świat na głowie Autor: Mariusz Góral

Przeczytaj

Ostatnio przeczytałem gdzieś w internecie artykuł o brodach i o tym, dlaczego stały się modne i co panowie chcą zamanifestować, nosząc zarost. Jako posiadaczowi brody nieszczególnie...



Kolekcjoner

Retro

Można zaryzykować tezę, że łowiectwo jest tym, co nas jako gatunek uczłowieczyło. Pierwsze narzędzia powstały, aby skuteczniej polować. Pierwotny człowiek musiał współpracować,...



Z etyką w sercu Autor: ks. Tomasz Nogaj

Z czym do lasu

Polowanie z łukiem jako jedna z najstarszych form myślistwa przeżywa dziś swój renesans. Wiele krajów Europy i świata powraca do łuku jako dopuszczonego przez prawo sposobu...



Keppeler & Titan

Testy

Dozwolony w większości europejskich krajów dystans polowania ograniczony do 200 m wynika z konieczności bezbłędnego rozpoznania zwierzyny, do której zamierzamy oddać strzał, a...



REKLAMA




© magazyn sezon 2016